W dniach od 20.10 – 22.10.2017r. odbyła się inauguracja roku harcerskiego Hufca Gorczańskiego na Jasieni- trzeciej co do wysokości górze Beskidu Wyspowego, w której udział wzięli członkowie Drużyny wielopoziomowej ”Polskie Orły”. Jako pierwsze zadanie harcerze i harcerze starsi mieli: do pokonania, pieszo drogę do bacówki, w której spędziliśmy kolejne 3 dni. Cała inauguracja odbywała się w tematyce PRL-u.

Po dotarciu na miejsce, a było już późne popołudnie, harcerze zajęli pokoje i rozpoczęli zajęcia programowe. Wieczorem, przy kominku oglądaliśmy tradycyjną wieczorynkę: „Bolka i Lolka”, w wykonywaniu harcerzy starszych. Potem starszyzna, czyli nasi Druhowie opowiadali nam o swoich historiach z czasów PRL: o staniu w kolejkach, kupowaniu na kartki, kupowaniu towarów z pod lady i wielu innych. O godzinie 22:00 nastał czas godziny milicyjnej i nasza biwakowa „milicja” pilnowała, by każdy uczestnik przestrzegał ciszy nocnej i był grzecznie w łóżku.

Na drugi dzień z rana dotarli do nas harcerze z innych drużyn. Zrobiliśmy sobie wspólną wycieczkę na sam szczyt Jasienia. Po tej wędrówce i przepysznym obiedzie rozpoczęła się gra terenowa. Na grze harcerze uczyli się języka rosyjskiego, przygotowywali się na przyjazd Gomułki robiąc bramę z niczego, kupowali wizy do Rosji, ćwiczyli strzelanie z broni palnej, uczyli się musztry, myli okna octem i gazetą oraz obierali ziemniaki w czynie społecznym, targowali się z cinkciarzem, mogli zaczerpnąć wiele potrzebnych informacji od „Ciecia”. Po zakończeniu gry zorganizowaliśmy sobie ognisko z kiełbaskami. W trakcie naszego posiłku, pojawiły się światła w lesie. Padł rozkaz, aby ukryć się w bacówce. Jak się okazało, przyjechała delegacja „Towarzyszy” z zaprzyjaźnionego kraju: CCCP, która zauważyła nielegalne zgromadzenie i postanowiła sprawdzić co się dzieje. Goście mówili po rosyjsku i jako zadośćuczynienie nielegalnego zgromadzenia postawili nam zadanie, żebyśmy nauczyli się śpiewać rosyjską piosenkę. To zadanie również wykonaliśmy. To była świetna zabawa. W nagrodę goście wręczyli nam magnesy ze wzorem prawdziwych kartek z tamtych czasów,. Wieczorem w bacówce harcerze bawili się w grę handlową. Polegała ona na tym, by kupić jak najwięcej rzeczy z listy zakupów w poszczególnych sklepach. Wygrywał patrol, który miał wszystkie rzeczy z listy i dodatkowo udało mu się dostać coś z pod lady. W tym czasie oczywiście milicja pilnowała wszystkich by nie tworzyły się zbiorowe zgromadzenia – cztery osoby, to już było zgromadzenie.

Cały biwak w kadrówce funkcjonował PEWEX w którym można było nabyć za dewizy i bony towarowe towary niedostępne w innych sklepach lub trudno dostępne, zarówno importowane, jak i krajowe. Poza tym wszystko było na kartki. Słodycze i papier toaletowy też. Wszędzie staliśmy w kolejkach i nawet posiłki wydawano nam na kartki.

Ostatniego dnia po wspólnym śniadaniu trzeba było oczywiście posprzątać bacówkę. Po apelu końcowym mogliśmy ruszać w drogę powrotną gdzie na końcu naszej wędrówki, której czas umilał nam wspólny śpiew, czekał nas autobus.
To było wspaniałe przeżycie i świetna zabawa. Mieliśmy możliwość choć trochę poznać czasy PRL. Teraz będzie nam łatwiej na lekcjach historii.